Ich habe dieses Jahr das Einkochen für mich entdeckt. Hat damit angefangen, dass ich öfter Morosche Suppe für meinen Hund kochen muss. Aufgrund der langen Kochzeiten habe ich immer etwas mehr gekocht und eingefroren. Der begrenzte Platz im Gefrierschrank und das mühselige Auftauen hat mich so genervt, dass ich überlegt habe, die Suppe einzukochen. Zuerst im Kochtopf auf dem Herd, ist aber nicht so wirklich zu empfehlen, 2 Stunden den Herd anzulassen um 5 Gläschen Suppe einzukochen, war mir energietechnisch zu teuer, außerdem muss man zum Schutz der Gläser auf den Kochtopfboden ein Handtuch legen, dieses war bei meinem ersten und einzigen Kochtopf-Einkochversuch angekokelt, obwohl wirklich noch ausreichend Wasser im Topf war. - Also habe ich mich nach einem Einkochautomaten umgesehen, da meine Mutter den alten Einkochtopf, den ich aus meiner Kindheit kenne, leider entsorgt hat. - Ich bin nach vielem Mitlesen in einschlägigen facebook-Gruppen auf die Marke Klarstein gestoßen. Da der Lady Marmalade gerade im Angebot war, habe ich ihn kurzerhand bestellt und bisher nicht bereut. Er hält bis jetzt zuverlässig die Temperatur und bietet wirklich viel Platz. Besonders original Weck-Gläser kann man wunderbar, fast passgenau darin platzieren und auch stapeln. Ich habe mittlerweile einen sehr großen Vorrat an Moroscher Suppe und auch purem Hähnchenfleisch, der Vorteil: sofort verfügbar in verzehrfertiger Konsistenz, wenn der Hund mal wieder Magen-Darm-Probleme hat. Auch Kartoffeln, Möhren, Kuchen usw. habe ich schon eingekocht und habe somit immer etwas auf die Schnelle da (ich finde z.B. Kartoffeln schälen und kochen furchtbar langwierig und esse sie deshalb eher selten, habe ich sie aber eingekocht, ziehe ich am Weck-Gummi, schütte das Wasser ab, spüle sie kurz ab und kann sie sofort für Pommes, Bratkartoffeln oder ähnliches verwenden). Mein studierender Sohn ist inzwischen auch ein Fan und nimmt sich immer gerne etliche Gläser mit. Nochmal kurz zum Topf, der Deckel ist dicht, es quillt kein Dampf heraus, das Edelstahlmaterial ist sehr pflegeleicht und der Auslasshahn sehr hilfreich, damit man den gefüllten Topf nicht durch die Gegend schleppen muss und einfach vor Ort das Wasser bequem ablassen kann, wenn es nicht mehr benötigt wird. Kleiner Tipp: Um Kalkablagerungen an den Gläsern zu verhindern, gebe ich dem Wasser etwas Zitronensäure hinzu, außerdem verwende ich das Wasser mehrmals, wenn ich kurz hintereinander mehrere Ladungen einkoche (natürlich bewahre ich es nicht wochenlang auf, aber ein paar Tage geht das schon).
W tym roku odkryłam wekowanie. Zaczęło się od tego, że często muszę gotować zupę Moro dla mojego psa. Z powodu długiego czasu gotowania, zawsze robiłam trochę więcej i zamrażałam. Ograniczona przestrzeń w zamrażarce i żmudne rozmrażanie tak mnie irytowały, że rozważałam wekowanie zupy. Na początku próbowałam w garnku na kuchence, ale szczerze mówiąc, nie polecam tego. Pozostawienie kuchenki włączonej na dwie godziny, aby wekować pięć słoików zupy, było zbyt energochłonne, a do tego trzeba było położyć ręcznik na dnie garnka, aby chronić słoiki. Podczas mojej pierwszej i jedynej próby wekowania w garnku ręcznik się przypalił, mimo że w garnku było jeszcze dużo wody. Zaczęłam więc szukać automatycznej maszyny do wekowania, ponieważ moja mama niestety wyrzuciła stary garnek do wekowania, który pamiętam z dzieciństwa. Po przeczytaniu wielu informacji na odpowiednich grupach na Facebooku natrafiłam na markę Klarstein. Ponieważ model Lady Marmalade był w promocji, zamówiłam go bez wahania i od tamtej pory nie żałuję. Jak dotąd niezawodnie utrzymuje temperaturę i oferuje dużo miejsca. Oryginalne słoiki Weck idealnie mieszczą się w środku, a nawet można je ustawiać jeden na drugim. Mam teraz bardzo duży zapas zupy Moro, a także czystego mięsa z kurczaka. Zaleta: jest od razu dostępna w konsystencji gotowej do spożycia, gdy pies znów ma problemy żołądkowe. Konserwowałam też ziemniaki, marchewki, ciasta itp., więc zawsze mam coś pod ręką na wszelki wypadek (na przykład obieranie i gotowanie ziemniaków jest dla mnie niesamowicie czasochłonne i dlatego rzadko je jem; ale jeśli już je konserwuję, po prostu zdejmuję gumową uszczelkę, odcedzam wodę, krótko płuczę i mogę od razu użyć ich do frytek, smażonych ziemniaków lub podobnych potraw). Mój syn, który studiuje, również został fanem i zawsze chętnie zabiera ze sobą kilka słoików do domu. Kilka słów o garnku: pokrywka jest szczelna, nie uchodzi z niej para, stal nierdzewna jest bardzo łatwa w czyszczeniu, a kranik jest bardzo przydatny, dzięki czemu nie trzeba nosić całego garnka i można po prostu od razu spuścić wodę, gdy nie jest już potrzebna. Mała wskazówka: aby zapobiec osadzaniu się kamienia na słoikach, dodaję do wody odrobinę kwasu cytrynowego. Używam też wody kilka razy, jeśli szybko przegotowuję kilka porcji (oczywiście nie przechowuję jej tygodniami, ale nadaje się na kilka dni).